W ostatnim czasie doskwierał mi chroniczny brak czasu.Nadeszły wakacje więc czas na nowy wpis .
Dzisiaj będzie o języku znienawidzonym przez większość który de facto taki straszny nie jest.
W naszym kraju naukę niemieckiego z reguły rozpoczyna się wcześnie i niestety nieudolnie . Nie dziwie sie że moi znajomi po nauce trwającej 3-6 lat nie potrafią powiedzieć nic poza "Ich bin...(wstaw imie ).Ich mag ..(wstaw pierwsze z brzegu typowe zajęcie ) .I na tym koniec .Gdybym osobiście był tak kiepskim nauczycielem poszedłbym chyba pieszo do Lichenia i z powrotem licząc na cudowne odkupienie win .
Przykładowa lekcja niemieckiego wygląda tak ; Jest nauczyciel który gada coś od rzeczy o jakichś akusativach ,dativach i spółce i klasa która nic nie rozumiejąc oczekuje dzwonka . Ewentualnie głupie historyjki o Panu Mullerze ,który pracuje na poczcie . I dziwią sie wszyscy że nikt po niemiecku nie chce/nie potrafi mówić .
Nastawienie ucznia to inna sprawa .Lwia część nastolatków żyje w przekonaniu że Niemcy są antypolscy i należy ich nienawidzić za to co działo się za czasów Hitlera .
Przeciętnemu nauczycielowi nie zależy żeby przerwać pętle nienawiści i pokazać że niemiecki wcale nie jest taki twardy . Ja również byłem ofiarą tej propagandy twierdząc przez lata że niemieckiego nienawidzę .
Dzięki muzyce zmieniłem zdanie.
Poza tym nigdy będąc w Niemczech nie odczułem żebym był traktowany źle ze względu na polskość .Wręcz przeciwnie .
A Wasze odczucia ? Zapraszam do dyskusji na ten dosyć modny temat